niedziela, 31 sierpnia 2014

Czekam na jesień #2 OOTD

Hej! Mój weekend był dość intensywny. W czwartek przyjechała do mnie Paulina , natomiast w sobotę wzięłam udział w Meet Upie w Poznaniu. Jeszcze raz bardzo dziękuję i całuję wszystkich, którzy podeszli się przywitać :)Wykorzystując obecność Pauliny, stwierdziłam, że przygotuję coś ubraniowego na bloga, często nie mam do tego okazji.

Marynarka: SheInSide
Bluzka: Bershka
Spodnie: Camaieu
Buty: Wojas
Zegarek: Daire's
Torebka: Aldo

Swoją drogą uwielbiam takie troszkę chłodniejsze dni, czuję się najlepiej pod względem ubraniowym. Co myślicie?




poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Avene Cleanance Expert


Jakiś czas temu byłam na konferencji Avene. Jeśli obserwujecie mnie na Instagramie to pojawiło się tam nawet jakie dość zabawne zdjęcie na ściance. Byłam bardzo zadowolona, że mogłam wziąć w tym wszystkim udział a to dlatego, że dla mnie, jako dla przyszłego kosmetologa to już mała aktywność branżowa. Co tu dużo pisać, ekscytacja ogromna. Poopowiadali nam o nowym produkcie, który właśnie widzicie tam na górze, trochę o trądziku, więc sobie akurat poprzypominałam informacje ze szkoły.


Nie mogę powiedzieć, że moja skóra to tragedia i w ogóle smutno się patrzy. Jednak od powrotu z Gran Canarii dopiero teraz się uspokoiła i ogólnie wakacje, upały nie wpływały na nią dobrze. Bywały takie dni, że aż nie miałam ochoty wychodzić z domu a z przebarwieniami będę się borykać teraz dość długo. Powoli zastanawiam się nawet nad wizytą u dermatologa. Takie gorzkie żale. Przechodzę już do recenzji.


To cudo jest po prostu emulsją, mającą za zadanie pomóc nam uporać się z krostkami, zaskórnikami. Podczas konferencji dano nam je do łapek i pierwsze na co zwróciłyśmy uwagę to naprawdę przemyślana konsystencja. Bardzo lekka, łatwo się wchłania i przyjemnie, ale niedrażniąco pachnie. Od razu przychodzi na myśl 'Mam do czynienia z tym lepszym kosmetykiem'. Producent pisze o składniku 'diolenyl' (tu odmieniać nie chcę bo nie jestem chyba wystarczająco zaawansowana w użytkowaniu języka) i to on własnie ma być głównie odpowiedzialny za działanie specyfiku. Podobno zmniejsza namnażanie się bakterii, redukuje zaczerwienienia i stany zapalne. 


Niewątpliwie coś w tym jest. Kiedy moja buzia wieczorem wyglądała niezwykle żałośnie i posmarowałam ją tym kosmetykiem, rano wydawała się być po prostu ukojona. Wszelkie stany zapalne dużo szybciej znikały, krostki goiły się lepiej. Nie napiszę, że było nagłe wow i cuda na kiju. Jednak jestem pewna, że ten produkt bardzo pomagał mi w kryzysowych momentach i kiedy się skończył to za nim zatęskniłam. Teraz rozglądam się w aptece, żeby go dopaść. Swoją drogą ta tubka wygląda o wiele lepiej, ja ją tak wymaltretowałam. Moja cera nie jest trądzikowa, ostatnio problematyczna, acz do trądzikowej mi bardzo daleko.
Używałam go pod makijaż, głównie rano. Działanie nawilżające nie wystarczyłoby dla mojej skóry, która jednak potrzebuje nocą dość porządnej dawki. Podkład mineralny utrzymywał się jak zawsze a cera nie zaczynała się świecić szybciej, niż zwykle.
Na pewno do niego wrócę i bardzo wam wszystkim polecam.

piątek, 22 sierpnia 2014

Go Cranberry - Intensywnie nawilżające serum przeciwzmarszczkowe na noc


Witajcie! Coś ostatnio brakuje mi umiejętności zrobienia znośnego zdjęcia na bloga. Na aparacie cudownie a później już pozostaje tylko płakać. To podobne uczucie, do tego którego dostałam, kiedy skończyło mi się zacne serum, prezentowane powyżej.

O co chodzi? Już niebawem (niecałe dwa miesiące mi zostały), kończę 20lat. Nadchodzi ten moment, kiedy moja skóra zaczyna się niestety zachowywać inaczej. Pojawiają się pierwsze zmarszczki. Wpływa na ten fakt bardzo wiele czynników i nie wszystkie potrafię wyeliminować a nie chcę przecież się szybko starzeć. Wolę wciąż bez makijażu wyglądać niczym hot 16. 


Serum poleciła mi Paulina i kupić musiałam. Zamówiłam w Internecie, chociaż widziałam serię tych kosmetyków w jednej z kozienickich aptek (albo mi się wydawało). Na Lawendowej Szafie kosztuje 36zł.
W kwestii zapachu, spornie. Mnie się on bardzo podoba. Trochę kwaśny, ale przyjemny. Natomiast otoczenie trochę protestowało. Ah te gusta.

Ma naprawdę lekką, delikatną konsystencję i bardzo szybko się wchłania. Rano cera wygląda zdrowo, jest rozjaśniona. To takie 'jednak nie wyglądam źle bez makijażu'. Oprócz tego zmarszczki się spłycają i czuć duże nawilżenie przy regularnym używaniu. Ten widok rano, kiedy nie egzystuję niczym zombie jest wart ceny! Ogromną wadą jest to, że ma jedynie 30ml i moje już się zużyło. Wrócę do niego na pewno.



Skład? Witamina C, kolagen i inne pyszności. Jak się przyjrzycie to zobaczycie na opakowaniu. Stosuję tylko na noc, dokładnie według nakazu producenta.
Obecnie mam mały zapas kremów na noc i chcę je przetestować. Póki co jednak nie mam zamiaru kupować żadnej nowości, wrócę do tego serum i polecam je wszystkim w moim wieku. Lepiej zapobiegać, niż leczyć.



sobota, 16 sierpnia 2014

Lokówka stożkowa Remington Sapphire - efekty


Cześć! Sto lat temu pisałam wam o mojej stożkowej lokówce. Mam zamiar poświęcić jej jeden film na kanale a w tym poście chciałabym pokazać, co można nią wyczarować.
W tym celu wymęczyłam moją współlokatorkę i z lewej strony widzicie właśnie jej włosy. Piękny kolor, co?


Moje zdjęcia robiłyśmy już wieczorem i wyglądają dość średnio, ale kształt widać. Taką lokówką można zrobić bardzo dowolną fryzurę. Od gęstych i mocno skręconych baranków po luźne fale. Jednak według mnie najlepiej wygląda na lekko pocieniowanych włosach, jak u Agnieszki. Mają wtedy taką lekkość, ładnie się układają i wytrzymują zdecydowanie dłużej. U mnie następnego dnia zostają fale. Również ładne, jednak to nei to samo.


W lokach czuję się zdecydowanie lepiej i atrakcyjniej, dlatego sobie je robię, kiedy chcę dobrze wyglądać i tak się czuć.

Swoją drogą spadła mi już dwa razy na podłogę i dalej wszystko w porządku. Pieniędzy na pewno nie żałuję. Maltretujemy ją obie :)

Jak wam się podobają?

środa, 13 sierpnia 2014

Eveline, Serum do rzęs z olejkiem arganowym 5 w 1


Niestety trochę brakuje mi energii. W ostatnim czasie przydarzyło mi się trochę czegoś niefajnego i ciężko mi trochę siąść przed kamerę. Jednak robiąc zdjęcia na bloga poczułam, że mi lepiej. Widać trzeba się wziąć do roboty i zacisnąć zęby.
Dzisiaj o serum Eveline, które poleciła mi Paulina. Kupiłam je właściwie dosyć przypadkowo. Płacimy 15zł za 10ml produktu. Jak widzicie na powyższym zdjęciu, nakłada się go szczoteczką a ponieważ płyn jest biały to zostawia ślad, jednak szybko się wchłania, zatem nie mamy się o co martwić.


Wygląda trochę jak tusz do rzęs. Ma delikatny dość chemiczny zapach. Przed chwilą poczytałam na wizażu o tym, że podrażnia oczy. Mnie nic takiego się nie przytrafiło a warto dodać, że noszę soczewki.
Serum nakładam pod tusz do rzęs. Służy mi jako taka baza.


Chcę zaznaczyć, że długość i stan moich rzęs nie są wynikiem działania serum. Zawdzięczam to innej odżywce i właściwie kupując je, prawie o tym nie myślałam. Chodziło mi tylko o efekt takiej bazy pod tusz do rzęs.


Szczoteczka jest wygodna i na pewno ją sobie zatrzymam, bardzo lubię silikonowe. Ważne, żeby nie nałożyć zbyt dużej ilości i nie czekać bardzo długo z aplikowaniem tuszu. Serum sprawia, że rzęsy robią się twarde i wtedy nałożenie go może być naprawdę kłopotliwe. Najlepiej odczekać dosłownie kilka sekund. Nie musicie się martwić, białych prześwitów nie widać.


Tak jak już wspomniałam, nie oczekiwałam od serum tego, co producent obiecuje. A jest to wzmocnienie rzęs, przyspieszony porost, uelastycznienie. Dla mnie pełni funkcję ochronną oraz podbija efekt tuszu. Wydaje mi się, że między jednym a drugim okiem różnica jest zauważalna. Tam, gdzie serum zostało użyte, rzęsy wydają się grubsze i gęstsze.

Używam kosmetyki około dwóch miesięcy i nie zauważyłam zmian w konsystencji, czy sposobie działania. Wszystko wciąż jest w porządku.

Co sądzicie?

piątek, 8 sierpnia 2014

Włosowe podsumowanie lipca 2014


Hej. Dzień zaczął się fatalnie, dobrze że chociaż włosy nie wyglądają źle. Niestety końcówki są wyraźnie przerzedzone i trochę suche. W sumie nic w tym nadzwyczajnego biorąc pod uwagę słońce, ocean, basen i moje ostatnie zamiłowanie do lokówki. Póki co zapuszczam, zobaczymy jak długo wytrzymam.
Właściwie dopiero niedawno udało mi się prawie doprowadzić je do porządku. Po powrocie z Gran Canarii były straszne. Ciągle przesuszone, zupełnie się nie układały. Już jest trochę lepiej, jednak to wciąż nie to. Zatem zawzięcie olejuję i mam nadzieję, że będzie lepiej.

Jak tam wasze włosy?

czwartek, 7 sierpnia 2014

Equilibra, Wzmacniający szampon przeciw wypadaniu włosów


Moja nieobecność na blogu wynika chyba z tego, że bardzo się zajęłam kanałem i mam trochę materiałów w zapasie. Ale postanowiłam zrobić podobnie z blogiem, pomęczyłam trochę aparat i jestem.

Dzisiaj o szamponie z którym się bardzo polubiłam. Equilibra, wzmacniający szampon przeciw wypadaniu włosów dostałam w aptece. Zapłaciłam za niego jakieś 10zł, ponieważ była jeszcze promocja. To jakby cały wszechświat był moim sprzymierzeńcem.


Produkt ma 250ml i niestety z wydajnością jest średnio. Konsystencja dość lejąca, często przelewał mi się przez palce. Pieni się dość dobrze, zapach jest raczej niewyczuwalny, ale przyjemny. Pochyliłabym się raczej nad składem, w którym czeka na nas mnóstwo dobroci. Składników aktywnych naliczyłam bardzo dużo. Najważniejszym jest aloes, już na samym początku składu. Środek myjący występujący w tym szamponie to ALS, który jak wiadomo nie jest najdelikatniejszy. Jednak myślę, że aloes skutecznie go łagodzi a zaraz za nim występuje betaina o podobnym działaniu.
Oprócz tego oleje, ekstrakty, proteiny oraz coś co mnie zainteresowało, zielona herbata.


To mój drugi kosmetyk tej firmy i jestem równie zadowolona, co poprzednio. Rozwodzę się nad składem i technicznymi sprawami a nie napisałam nic o działaniu. Zatem, zupełnie pięknie. Włosy są po nim lejące, puszyste, gładkie, błyszczące, wyglądają bardzo zdrowo. Dobrze radzi sobie z olejami, daje mi ładną objętość. Mimo to zauważyłam, że przy takim codziennym używaniu moje końcówki są delikatnie po nim przesuszone. Nie mam pojęcia co z tym głównym działaniem, mianowicie hamowaniem wypadania. Po składzie można się tego spodziewać, tylko nie jestem pewna, czy aktywne składniki mają czas zadziałać, mając tak krótki kontakt ze skórą głowy. Nie zauważyłam w tej kwestii żadnego efektu.

Mam w planach maskę i kolejny szampon Equilibra, apteka pod nosem i tam leży cała seria. Używałyście? :)